Dyktat tradycyjnych wartości

Urzędujący wiceminister sprawiedliwości udzielił wywiadu dziennikarce Katolickiej Agencji Informacyjnej, w swoich wypowiedziach krytykuje pomysł ratyfikacji Konwencji w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Pan Minister Królikowski, jak mniemam – wykształcony człowiek – raczył był popełnić w swoim wywiadzie sporo głupstw, zacznijmy od przywiązania do tradycji:



Niepokoi mnie, że w dokumencie pojawia się wyraźna tendencja, która uznaje, że przemoc wobec kobiet ma charakter strukturalny, tzn. jest wynikiem kultury, stereotypów i tradycji oraz zakorzenionych w nich stereotypach dotyczących kobiet i mężczyzn.

Osoby o poglądach konserwatywnych zwykły deklarować przywiązanie do tak zwanych wartości tradycyjnych. Dziwi tylko wybiórcze traktowanie spuścizny kulturowej, pan minister zdaje się bowiem nie dostrzegać w naszej tradycji żadnych stereotypów związanych z płcią. Wskazywanie tychże stereotypów nazwane jest niepokojącą tendencją, bez której tradycyjnie zorientowany mężczyzna dotąd świetnie sobie radził. Poszukiwanie korzeni negatywnych zjawisk społecznych w trzech tysiącach lat historii reguł kulturowych jest pomysłem godnym napiętnowania i niech nam nie przeszkadza nawet dosyć stary mit kobiety obarczonej grzechem pierworodnym.

Daremne próby wyszarpnięcia głowy pana ministra z piasku to niestety nie wszystko. Postanowienia Konwencji mogą bowiem podkopywać jakże cenną niepodległość:

Akt wyjaśniający zapisy konwencji stwierdza jednoznacznie, że państwo nie będzie mogło po przystąpieniu do konwencji już dalej powołać się m.in. na tradycyjnego sposób pojmowania małżeństwa dla celów wzmacniania konstruowanej w oparciu o nie kultury społecznej, bowiem wprowadzane w konwencji rozstrzygnięcia aksjologiczne mają być interpretowane niezależnie od aksjologii państwa i dla niego wiążące. Twierdząc coś innego w tym zakresie zwolennicy przyjęcia konwencji mijają się po prostu z prawdą.

Nie śmiem podważać interpretacji Pana Ministra, chciałbym wręcz umocnić czytelników w przekonaniu o takich właśnie intencjach autorów Konwencji. Postawię sprawę jasno – osobiście wolałbym, aby obowiązujące umowy międzynarodowe wymuszały określone traktowanie przemocy wobec kobiet. Całkowicie niezależnie od dziedzictwa kulturowego, w przypadku Polski opartego na paternalistycznym micie kobiety jako dodatku do znudzonego rajem Adama.

Na koniec jeszcze jeden cytat:
Przez ostatnie 3000 lat cywilizacja zachodnia i poprzedzające ją cywilizacje, jak również większość innych kultur, opierały się na systemach filozoficznych, społecznych i politycznych, w których mężczyźni, za sprawę swej siły, bezpośredniego nacisku lub rytuału, a także tradycji, prawa, języka, obyczaju i ceremoniału, wychowania i podziale pracy decyduję o tym, jaką rolę maję kobiety odgrywać, a jakiej nie, przy czym płeć żeńska jest wszędzie klasyfikowana niżej niż miska. (Fritjof Capra, Punkt zwrotny; cytat za: Wojciech Eichelberger, Kobieta bez winy i wstydu)

Źródło: Dyktat agresywnego feminizmu
Trwa ładowanie komentarzy...