Nie róbcie tego Rusinkowi

Jeszcze niedawno 99% z Was – czytelników, blogerów, dziennikarzy - nigdy nie słyszała o Michale Rusinku. Być może Was to zdziwi, ale mnie jest wstyd, że także ja nie wiedziałem o jego istnieniu „wcześniej”. Niestety, ale po oczywistym wydarzeniu postanowiliście zrobić z Rusinka celebrytę, by teraz pomstować, że jest go w mediach za dużo. To dużo gorsze niż syndrom #mamymadzi. Przestańcie robić to Rusinkowi.

Spędzam wieczór przy winie z Em, telewizyjnym wydawcą. Telefon – umarła Szymborska. W tym samym momencie Em – podobnie, jak wszyscy jej redakcyjni koledzy we wszystkich mediach tego kraju – zaczyna układać w głowie scenariusz programu, bo zaplanowany wcześniej pomysł ląduje w koszu. Do materiałów potrzebna jest wypowiedź osób, które blisko znały Szymborską, Em sięga więc po numer telefonu do Rusinka, z którym miała wcześniej kontakt. Oczywiście uwaga wszystkich dziennikarzy pada prędzej czy później na osobistego sekretarza poetki. Naturalnie więc, Rusinka wszędzie pełno, wywiad z nim chcą zrobić wszyscy, a choć przecież nie pojawił się na świecie przedwczoraj, do końca świata zostanie z etykietką #tenodszymborskiej. W ten sposób media wyprodukowały celebrytę, choć wydaje się to dla zainteresowanego krzywdzące. Po niedługim czasie wszyscy ci, którzy nigdy nazwiska nie słyszeli, widzą go tylko przez pryzmat noblistki i coraz głośniej krzyczą dość.



Jeszcze krótki komentarz do ostatniej powiązanej publikacji. Żyjemy w czasach, kiedy należy mieć dystans do samego siebie i wręcz wypada śmiać się z własnych przywar. Kiedy więc Michał Rusinek deklaruje w wywiadzie niechęć do współczesnych form komunikacji, wydaje się lekko pretensjonalny. Jeżeli jeszcze nie powstały internetowe memy z jego udziałem, zapewne powstaną za moment. Mnie osobiście lekko irytuje ortodoksyjne podejście bohatera wywiadu, ale szanuję jego przywiązanie do tradycyjnych reguł językowych. Niestety, ponieważ otrzymał status celebryty, waga jego opinii będzie dużo niższa, niż gdyby to samo wygłosił lubiany profesor Miodek.

Zjawisko produkowania celebrytów przyjmuje kilka form. Mamy #rutkowskitv, jest #mamamadzi oraz #grycanki – powstające na własne życzenie samych zainteresowanych. Proszę, nie twórzmy #rusinka, chyba nie do końca na to zasługuje.
Trwa ładowanie komentarzy...