Kapitał na śmieciach

Projekt „ozusowania” umów śmieciowych po raz kolejny ożywił publiczną dyskusję, niestety dyskusję dosyć płytką i głównie emocjonalną. Padają argumenty o zarzynaniu przedsiębiorczości, a z drugiej strony - o XIX-wiecznym kapitaliźmie, na który odpowiedzią miały być zdobycze współczesnego prawa pracy. Najczęściej pomija się w publicznej debacie koncepcję kapitału ludzkiego, która pomaga spojrzeć na pracownika z perspektywy korzyści ekonomicznych, bez uszczerbku dla jego praw. Do tego organizacje pracodawców lubią upowszechniać nie znajdujące poparcia w faktach opinie o rozlicznych problemach.

Pokutuje w Polsce kilka mitów związanych z rynkiem pracy, wśród nich między innymi wysokie koszty zatrudnienia oraz nieelastyczność zatrudnienia. Rzeczywistość niestety odbiega od powszechnie głoszonych sądów. Jak wskazuje raport firmy doradczej PWC (źródło: money.pl), wskaźnik udziału wynagrodzeń i innych świadczeń pracowniczych w przychodach firm wynosi w okolicach 11 procent, w stosunku do 20 procent w Europie Zachodniej oraz USA. A zatem polski pracownik kosztuje relatywnie niewiele.


Jeżeli chodzi o elastyczność zatrudnienia, teoretycznie w interesie pracodawcy leży zwiększanie udziału zatrudnienia na podstawie umów na czas określony oraz w formie umów cywilnoprawnych (dlaczego teoretycznie, o tym za moment). Badania wykonywane przez instytucje i firmy z branży HR sugerują, iż pracodawcy nie mają na co narzekać, vide raporty GUS, Eurostat, Setlak&Setlak – źródła na podstawie bezrobocie.org.pl. Zwiększa się udział umów na czas określony (GUS) - Polska jest krajem unijnym o największej liczbie pracowników zatrudnionych w tej formie (26,9% według Eurostat).
Według Polskiego Forum HR liczba pracowników tymczasowych, które obsługiwały agencje zatrudnienia, wzrosła w 2011 roku o 20%
(Raport w pliku PDF)

Dlaczego uwaga pracodawców powinna skupiać się nie na czymś zupełnie przeciwnym, niż zwiększanie elastyczności zatrudnienia? Autorzy dokumentu „Polska 2030. Wyzwania rozwojowe” zwracają uwagę na konieczność rozwijania kapitału intelektualnego kraju. Źródłem konkurencyjności polskiego przedsiębiorcy na europejskim rynku nie powinny być niskie koszty pracy (choćby ze względu na napływ jeszcze tańszej siły roboczej), lecz wiedza. W najbliższej przyszłości konieczne będą inwestycje w jakość kapitału ludzkiego, nie regulacje umożliwiające sięganie po coraz to nowsze zasoby taniej siły roboczej.

W skali przedsiębiorstwa oznacza to raczej skłonność do zatrzymania pracownika i budowanie jego indywidualnego potencjału, niż utrzymywanie permanentnego stanu niepewności zatrudnienia na umowach śmieciowych.
Trwa ładowanie komentarzy...