O autorze
Zawodowy sceptyk i pesymista

Kontrola najwyższą formą zaufania

Nie interesuje mnie geneza problemów Jakuba Śpiewaka. Utożsamianie finansów fundacji z osobistymi, bałagan w dokumentach, czy wpadanie w pętlę „pożyczek chwilówek” z pieniędzy publicznych — dotarcie do stanu faktycznego pozostawiam trzeciej i czwartej władzy. Zastanawia mnie, czy to dobry moment na pochylenie się nad problemem niekontrolowanych zbiórek publicznych.

Poza głosami poparcia w trudnych chwilach czy potępienia za defraudację środków, wśród przedstawicieli trzeciego sektora słychać lamentację nad szkodą wyrządzoną Sprawie oraz Publicznemu Zaufaniu, którym teraz przestaną cieszyć się organizacje pozarządowe. Ponieważ casus Kidprotect to media mainstreamowe, można przypuszczać, iż na fali społecznego oburzenia, kwestii kontroli nad działaniem NGO przyjrzą się także politycy. Jak zawsze w takich sytuacjach, naprędce zgłoszony będzie projekt regulacji – patrz działania ustawodawcy na okoliczność dopalaczy albo zgromadzeń publicznych. Za kilka miesięcy w efekcie zmienionego stanu prawnego wyjdą na wierzch popełnione z pośpiechu buble legislacyjne i dziecko zostanie wylane z kąpielą. Stracimy szansę rozsądnego unormowania, które nie musiałoby wyjść na złe działalności fundacji wydających powierzone im środki, w tym publiczne.



Organizacje rządowe, zwłaszcza z kategorii tzw. Pożytku Publicznego, powinny działać w sposób całkowicie otwarty. Trudno zrozumieć sytuację, w której z jednej strony fundacja zobowiązana jest do składania sprawozdań, jej rada do sprawowania kontroli, a z drugiej — w rzeczywistości — niewiele z tego jak widać wynika. Niestety, nie płyną z tego zbyt optymistyczne wnioski, szczególnie dla postulowanego ułatwienia zbiórek publicznych.
Trwa ładowanie komentarzy...