O autorze
Zawodowy sceptyk i pesymista

Ponadpartyjność według Bielana

Wielka Sobota przyniosła za pośrednictwem internetu zapowiedź kontynuacji wywiadu Adama Bielana, udzielonego Teresie Torańskiej. Z tej części dowiadujemy się między innymi, w jaki sposób na prawicy pojmowana jest ponadpartyjność urzędu prezydenta RP.

Adam Bielan to typowy polityczny koniunkturalista. W udzielonym rok temu wywiadzie kreśli, jak można domniemywać szczerze, obraz prezydenta - człowieka i polityka. Lech Kaczyński został sportretowany jako dobry wujek niezguła, którego trudno nie lubić, niezależnie od wyznawanych poglądów. Jako polityk niezbyt skuteczny i uzależniony od Prawa i Sprawiedliwości. Dziś Bielanowi po drodze jest ponownie z Jarosławem Kaczyńskim, trudno zatem wyobrazić sobie gorszy moment na szczerość nie po linii partyjnej wytyczonej przez Prezesa. Można swoją drogą przypuszczać, że uczłowieczenie i odbrązowienie Lecha Kaczyńskiego - zamiast obowiązującej martyrologii – lepiej przysłużyłoby się jego wizerunkowi w szerszej grupie Polaków (zobacz: Jak na obłęd IV RP to nie był taki zły prezydent). Nie posłużyłoby jednak równie dobrze jako sztandar, prowadący rewolucjonistów moralnych na okopy zdegenerowanego Salonu Trzeciej RP.



Odkładając na bok ni to zaskakujące, ni to przekonywujące oburzenie Bielana, przyjrzyjmy się jego pomysłom na prezydenturę w wykonaniu Jarosława Kaczyńskiego. W osłupienie wprawia bowiem recepta europosła na ponadpartyjność (źródło: Torańska rozmawia z Bielanem: Wawel to był polityczny błąd).

Myślałem, że Jarosław byłby lepszym prezydentem niż Leszek. Bo jako doświadczony polityk wie, że prezydentura wymaga ponadpartyjności. Leszek nie mógł wyzwolić się z PiS, bo był uzależniony od brata. Jarosław nie miałby tego balastu. Kogokolwiek zrobiłby liderem PiS, osoba ta byłaby podporządkowana jemu, a nie na odwrót, jak w przypadku Leszka. Byłby więc - paradoksalnie - mniej partyjny.

Prześledźmy tok rozumowania. Po wyborze na prezydenta, szef partii politycznej namaścić miałby uzależnionego od siebie figuranta, zachowując dzięki temu wpływ na linię partyjną czy sposób głosowania w parlamencie. Mówiąc najprościej – życzy sobie poseł Bielan wprowadzić tylnymi drzwiami prezydencki model ustrojowy, w którym władza wykonawcza skupiona jest w rękach prezydenta. Nastepny krok, to rezygnacja z oddzielenia funkcji prezydenta i premiera, na wzór modelu amerykańskiego. Wszystko pięknie, model godny rozważenia, ale nie sposób dociec, gdzie w tym ponadpartyjność prezydenta?
Trwa ładowanie komentarzy...